Zapomiany dworek

Wyjazd pod namiot to jedno, a odkrywanie okolicy to już zupełnie inna przygoda. Z pola namiotowego ruszyliśmy na poszukiwanie zapominanego pałacyku myśliwskiego, jedynego w Polsce i z tego co się dowiedzieliśmy jednego z dwóch w Europie okutego korą dębu korkowego z Portugalii. 
Udało się, znaleźliśmy, a na miejscu... miła niespodzianka. Pan Winter (78 lat) - stróż ale też i jeden z ostatnich mieszkańców pałacu jako leśniczy. Opowiedział nam kawał pięknej historii, której nie przeczytasz w żadnym przewodniku :) Np. o tym jak z Baronem (przedwojenny właściciel) byli sobie na Ty, o tym jak wrócił z wyprawy do Afryki z rana postrzałową nogi po pojedynku i upolowaną głową słonia. O czasach gdy była tam szkoła ale też i o imprezie weselnej, którą miał tam jego następca ;) 

Jagoda zna więcej szczegółów bo ja z Helenką buszowaliśmy po obiekcie. Tak więc na blogu Pewnie będzie więcej opisu :D Tym czasem zapraszam do fotorelacji.






























Komentarze